sty 202016
 

O tajemnicach Góry Maślanej (Butterberg) w Bielawie opowiada Karol Białas, który jako dziesięciolatek przyjechał do Bielawy w 1945 r. Karol Białas opowiada o podnóżu Góry Maślanej od strony Czerwonego Potoku. Opowiada o czterech zapadliskach w których znajdowały się tunele w głąb góry. Karol Białas opowiada o torach kolejki towarowej i wagoniku do wywożenia urobku z wnętrza góry. Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne z Bielawską Placówką Muzealną – działem regionalno-badawczym Miejskiej Biblioteki Publicznej przeprowadzi badania i zinwentaryzuje pozostałości obiektów na Górze Maślanej.

Źródło: http://bibliothecabielaviana.info/index.php/2016/01/19/tajemnice-gory-maslanej-w-bielawie/

Udostępnij
sty 132016
 

Apel do czytelników!

Każdego roku z powodu zatrucia tlenkiem węgla, potocznie zwanego czadem, umiera w kraju blisko 100 osób. Bardzo często jest to wynik niewłaściwej eksploatacji budynku (mieszkania) i znajdujących się w nich urządzeń i instalacji grzewczych. Niebezpieczeństwo tzw. zaczadzenia wynika z tego, że tlenek węgla jest gazem niewyczuwalnym, bezwonnym i niewidocznym dla ludzkiego oka. Blokując dostęp tlenu do organizmu, powoduje śmierć przez uduszenie.
Ze względu na sposób działania na organizm ludzki, tlenek węgla zwany jest również podstępnym, cichym zabójcą. Głównym źródłem zatruć w budynkach mieszkalnych jest niesprawność przewodów wentylacyjnych, spalinowych i dymowych, których wadliwe działanie wynikać może z:
➢ ich nieszczelności,
➢ wad konstrukcyjnych,
➢ braku konserwacji i czyszczenia,
➢ niedostosowania istniejącego systemu wentylacji do standardów szczelności wymienianych drzwi i okien.
Wymogi czyszczenia przewodów wentylacyjnych kominowych nie mogą kojarzyć się tylko jako kolejny obowiązek o charakterze administracyjnym. Wielokrotne zaczadzenia i zatrucia zdarzające się w życiu codziennym powinny nam uzmysłowić, że przepisy wynikające z aktów normatywnych dotyczących czyszczenia przewodów kominowych i wentylacyjnych powinny być traktowane z należytą powagą. Zmniejszenie zagrożenia zatruciem tlenkiem węgla zapewnić może zakup i montaż czujnika tlenku węgla. Najczęstsze typowe objawy zatrucia tlenkiem węgla to:
· ból głowy,
· mdłości, wymioty, osłabienie mięśni, apatia,
· zapaść, utrata przytomności i zgon.
Przy wysokich stężeniach tlenku węgla już po kilku wdechach może nastąpić zgon, bez objawów ostrzegawczych, wskutek porażenia układu oddechowego oraz ostrej niewydolności układu krążenia. Powikłaniem zatruć tlenkiem węgla są zmiany zwyrodnieniowe w ośrodkowym układzie nerwowym, nerwobóle i niewydolność płuc, natomiast w zatruciach przewlekłych: bóle i zawroty głowy, znużenie, zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym objawiające się: pogorszeniem pamięci i zdolności koncentracji, bezsennością. W celu uniknięcia sytuacji stwarzającej zagrożenie zatruciem tlenkiem węgla w budynku, należy przestrzegać niżej podanych zasad:
· nie należy ogrzewać pomieszczeń za pomocą kuchni gazowych, gdyż
może to spowodować poważne zatrucia,
· w pomieszczeniach, w których występuje spalanie paliwa, należy
zapewnić skuteczną wentylację poprzez napływ powietrza z zewnątrz,
· nie należy zatykać kratek wentylacyjnych w drzwiach do łazienki oraz od
przewodów wentylacyjnych.

Do zatruć tlenkiem węgla często dochodzi podczas kąpieli, gdy w łazience zlokalizowany jest kocioł grzewczy. W przypadku podejrzeń zatrucia tlenkiem węgla należy niezwłocznie skontaktować się z pogotowiem ratunkowym lub strażą pożarną dzwoniąc na numery alarmowe: 999, 998, lub 112.

Komendant Powiatowy
Państwowej Straży Pożarnej w Dzierżoniowie
brygadier Marek Hajduk

ulotka czad

Udostępnij
sty 032016
 

Z okazji początku Nowego Roku 2016, życzymy wszystkim naszym sympatykom i przeciwnikom znalezienia w życiu tego, co jest najważniejsze – miłości i przyjaźni, niekoniecznie Złotego Pociągu, bo ten można już kupić w specjalnej cenie 10Euro

AdlerModell1835

Udostępnij
gru 272015
 

przystanek9

znajdź różnice
● Zaułek Solny

będzie się działo
● Turystyczna zima w gminie Bystrzyca Kłodzka
● Odkryj krainę sowiogórskich tajemnic

smaki dolnego śląska
● Wojciech Głodek: Idą święta… Kolorowe Jarmarki na Dolnym Śląsku

ludzie i miejsca
● Jolanta Kluba: Świeradów-Zdrój. Uzdrowisko wśród świerków

infrastruktura i środowisko
● Krzysztof Kociołek: Kolej na Śląsku Kamiennogórskim w latach 2010-2014 (3)

zapiski i wspomnienia
● Grzegorz Lesiewicz: Bezszynowa Kolej Brochowska
● Rafał Wietrzyński: Śląskie Miasto Zegarów

korespondencja z regionu
● Jan Rokosz: Jeleniogórski Hubertus A.D.2015
● Nowy przystanek na mapie kolejowej Wrocławia (PLK SA)
● Kompleks pałacowo-parkowy w Gorzanowie (Fundacja Pałacu Gorzanów)
● Nowe nabytki Muzeum Narodowego we Wrocławiu (Muzeum Narodowe Wrocław)

nasz konkurs
● najbardziej tajemnicze i najbardziej klimatyczne zdjęcie Dolnego Śląska

dolnośląska biblioteczka
● Koleje elektryczne na Dolnym Śląsku
● Genialni. Lwowska Szkoła Matematyczna
● Główny Szlak Sudecki
● Dolny Śląsk. 10 najpiękniejszych wycieczek
● Wędrówki po Dolnym Śląsku i jego stolicy
● Uroczysko
● Kryminalny Wrocław. Mroczne przechadzki po mieście

Już do pobrania z oficjalnej strony redakcji lub z zakładki „Czasopismo„ .

Udostępnij
gru 212015
 

Polonia-z-Bialorusi-Bielawska-Placówka-Muzealna-Bielawa-Bibliotheca-Bielaviana

Myśląc o Polakach przebywających poza granicami kraju, mamy zazwyczaj na myśli osoby, które wyjechały z Polski w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Mieszkańcy Dolnego Śląska to w większości potomkowie osób, które przyjechały na Ziemie Odzyskane po zakończeniu wojny. Niestety, z wielu powodów, nie wszyscy Polacy mogli powrócić po wojnie do swojej ojczyzny. Bardzo wiele takich osób nadal mieszka za naszą wschodnią granicą, mówi po polsku i kultywuje polskie tradycje w rodzinnych domach. Oni czują się Polakami, mimo, że nie mieszkają w Polsce. Taka sytuacja jest między innymi na Białorusi, gdzie Polacy stanowią sporą część populacji. W przypadku osób starszych, chęć do zmiany miejsca zamieszkania jest zazwyczaj dość mała; mają oni swoją małą, lokalną ojczyznę i tam pragną pozostać. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku osób młodych, które dopiero rozpoczynają dorosłe życie i szukają swojego miejsca na świecie.

Z myślą o młodych osobach, Polakach, którzy mieszkają na terenie Białorusi, odpowiedzieliśmy pozytywnie na ofertę współpracy ze strony Fundacji na rzecz Pomocy Dzieciom z Grodzieńszczyzny. Pierwszym efektem podpisanej umowy było umożliwienie odwiedzenia Bielawy oraz zwiedzanie Bielawskiej Placówki Muzealnej przez grupę młodzieży z Grodna. Mamy nadzieję, że poprzez nasz drobny wkład w działalność Fundacji na rzecz Pomocy Dzieciom z Grodzieńszczyzny przyczynimy się do budowy pozytywnego wizerunku Polski jako kraju, który nie zapomina o Polakach mieszkających, nie zawsze z powodu własnego wyboru, na terenach dawnej II Rzeczypospolitej.

Udostępnij
paź 222015
 

przystanek8

konkurs fotograficzny
● Tajemnicze i klimatyczne zdjęcia Dolnego Śląska

znajdź różnice
● Aula Leopoldyńska

17 mgnień lata
obserwuj wątek na Facebooku

ciekawostki i wydarzenia
● Agnieszka Wesołowska: Gołębnik w Mietkowie • Zalew Mietkowski

będzie się działo
● Jarmark Bożonarodzeniowy w Lubaniu
● Giełda Staroci, Numizmatów i Osobliwości (i inne wydarzenia) w Świdnicy

zapiski i wspomnienia
● Rafał Wietrzyński: Kramstowie. Śląscy Rockefellerowie

infrastruktura i środowisko
● Krzysztof Kociołek: Kolej na Śląsku Kamiennogórskim w latach 2010-2014 (2)

wycieczki i spacery
● Wojciech Głodek: 4 stopnie do nieba

ludzie i miejsca
● Jolanta Kluba: Tak dawniej podróżowano

korespondencja z regionu
● Sprawdź, dokąd i jak Stefan jedzie na kurację (PGU)
● Jolanta Kluba: Dolny Śląsk pełen tajemnic
● Nor-DZIK Walking (OSiR Boguszów Gorce)
● Jan Rokosz: Polująca Diana wraca do Wrocławia

dolnośląska biblioteczka
● Tajemnica bzów, Wymarzony czas, Wymarzony dom
● Ziemia niczyja, bezpański czas. Opowieść sudecka
● Kod Himmlera
● Zbyt krótkie szczęście

Już do pobrania z oficjalnej strony redakcji lub z zakładki „Czasopismo„ .

Udostępnij
wrz 212015
 

Promocja-Bibliotheca-Bielaviana-2014-Bielawa-730x410

Promocja rocznika miejskiego „Bibliotheca Bielaviana 2014″ odbyła się 18 września 2015 r. w sali dawnego Teatru Robotniczego.

Prof. Stanisław Sławomir Nicieja w swojej recenzji napisał: „Zmierzając do końcowej konkluzji, pragnę stwierdzić, że kolejny tom „Bibliotheca Bielaviana”, utrzymując wysoki poziom merytoryczny, wnosi do naszej wiedzy nowe, istotne wiadomości do dziejów Dolnego Śląska. Wydawnictwo to tworzy fakt kulturowy. Trzeba z uznaniem stwierdzić, że tego typu regularnie ukazujące się opracowanie do historii konkretnego regionu jest dość wyjątkowe. Zważywszy że Bielawa nie ma instytucjonalnego środowiska naukowego w postaci wyższej uczelni czy instytutu badawczego, może zadziwiać pozycji tak profesjonalnej.

Znam środowiska uniwersyteckie w Polsce, które nie mogą się pochwalić tak profesjonalnym wydawnictwem rejestrującym historię swego regionu, jak to jest w przypadku „Bibliotheca Bielaviana”. Dlatego wyrażam słowa uznania dla redaktorów tego tomu, że potrafili zgromadzić wokół siebie grono profesjonalnych, rzetelnych badaczy i faktografów. Wyrażam również uznanie dla władz Bielawy, że rozumieją znaczenie i wagę tego typu wydawnictw i nie szczędzą środków finansowych, aby przeszłość i dzisiejszość swej ziemi opisywać i dokumentować. Wiadomym przecież jest fakt, że – jak głosi przysłowie – „co zaciągniesz piórem, nie wyciągniesz wołem”, czyli co zapiszesz, zostanie w pamięci na wieki. A jeśli nie ma dokumentacji danych działań, to czyny ludzkie zapadają się w czeluść niepamięci i po prostu przestają istnieć. Tego typu wydawnictwa, jak „Bibliotheca Bielaviana” walczą z historyczną amnezją. I to jest najważniejszy walor tego opracowania i z tego powodu wysoko go oceniam, rekomendując jego wydanie i dalszą kontynuację”.

Żródło: http://bibliothecabielaviana.info/index.php/2015/09/21/promocja-bibliotheca-bielaviana-2014/

Udostępnij
wrz 212015
 

BiletWstepu1PiwoGratis

Większość miast w Niemczech drastycznie zmieniała się podczas wojny. Niektóre, pod wpływem bombardowań stawały się wielkim gruzowiskiem, inne, dawały schronienie ludziom, którzy stracili dobytek i były przystanią do spokojnego przeczekania wojny. Oprócz ludzi, przemieszczała się także infrastruktura produkcyjna. Tam gdzie były możliwości ukrycia produkcji przemysłowej pod ziemię, natychmiast to czyniono. Przykładem miasta, które spotkały takie właśnie zmiany, jest Erlangen. Miasto to znane jest obecnie z prężnie działającego Uniwersytetu oraz głównej siedziby firmy Siemens. W Erlangen przed wojną działała mocno rozwinięta branża browarnicza, która wykorzystywała piwnice, o sporej kubaturze, znajdujące się na wzgórzu na skraju miasta. Wizualizacja piwnic jest przedstawiona na stronie internetowej browaru Entlas. W czasie wojny planowano tu przeniesienie produkcji zbrojeniowej, jednak sprytni właściciele browarów, stosując różne sztuczki, starali się do tego nie dopuścić. Odmowa wprost byłaby surowo ukarana ale wymyślano przeróżne przeszkody formalne (posiadamy kopie tych dokumentów z archiwum w Berlinie), aby produkcja przemysłowa nie ruszyła przed końcem wojny. Tak zresztą się stało, skończyło się na planach i częściowej adaptacji pomieszczeń. Dziś jeden z browarów organizuje zwiedzanie tych piwnic. Wycieczka do piwnego labiryntu trwa godzinę czasu, a oprowadza sam właściciel browaru, który robi to naprawdę z wielkim sercem i oddaniem. Po zwiedzaniu, w cenie biletu, można napić się piwa oraz dodatkowo zjeść kaczkę z własnego chowu. Zapraszamy do oglądania galerii.

Udostępnij
wrz 172015
 

Odpowiadając na zainteresowanie wielu osób, chcielibysmy pokazać Państwu konkretne powody, dla których bardzo krytycznie wyrażamy się na temat wyników pomiarów uzyskiwanych za pomocą urządzenia KS-700, znanego w prasie oraz telewizji pod nazwą „georadar”.

Na stronie internetowej producenta KS-700 podano bardzo skąpe informacje, co do charakterystyki tego urządzenia. Poniżej kopia (zrzut ekranu) charakterystyki KS-700:

KS700_TechnicalData

Wymiary urządzenia są bardzo małe, jedyne 44.5 cm x 33.4 cm, wysokość (bez rączki do trzymania) – 12.0 cm. Zasilanie 12V, masa 5.1 kg. Najważniejsze parametry to tzw. „sampling time” czyli czas próbkowania 20 ns – 100 ns (nanosekundy). Producent podaje także „real-time sampling” – próbkowanie w trybie czasu rzeczywistego, jest ono podane w Hz (układ SI, 1/s) i wynosi 1.25kHz – 50MHz. Po przeliczeniu częstotliwości (Hz)  na czas (s) okazuje się, że 50MHz daje impuls 20ns ale 1.25 kHz czyli 1250 Hz daje już impuls UWAGA 0.0008 s czyli 0.8 ms (milisekunda).

KS700_TechnicalData_comments

Producent podaje także dodatkowy parametr „Max. sampling” czyli maksymalną częstotliwość próbkowania, wynosi ona 1 GHz… co daje impuls o czasie 1 ns!!!. Jak widać, podana charakterystyka jest niezwykle uboga jak na tak skomplikowane urządzenie, a podane wartości oraz zakresy częstotliwości próbkowania wskazują, że urządzenie ma niesamowite właściwości. Jest to prawdziwy kombajn w małym pudełku ;-), który generuje impulsy od 1ns do 0.8ms!!! Co ciekawe, urządzenie KS-700 posiada (według informacji na stronie producenta) wewnątrz tylko jedną antenę! Wracając do rzeczywistości z otchłani science fiction, klasyczne georadary pracują zazwyczaj z zestawem anten, każda o odpowiedniej częstotliwości. Zasada jest tu dość prosta, im niższa częstotliwość anteny, tym większy zasięg ale niestety mniejsza rozdzielczość. Producent urządzenia KS-700 podaje, że maksymalny zasięg jego urządzenia to 30m w wapieniu (skała osadowa). Z charakterystyki urządzenia KS-700 wynika, że operuje ono w zakresie 50MHz. Antena, która operuje w takim zakresie częstotliwości, aby była skuteczna, MUSI mieć spore gabaryty (przykłady takich anten używanych w georadarach Mala, Python3GPR)… fizyki nie da się oszukać. Tymczasem w urządzeniu KS-700 wszystko mieści się w pudełku 44.5 cm x 33.4 cm…

No i na koniec, najważniejsze, sposób pomiarów za pomocą urządzenia KS-700. Na filmie na stronie producenta KS-700 oraz w programie „Po prostu” Tomasza Sekielskiego, widać bardzo dobrze jak przeprowadzony jest pomiar za pomocą KS-700. Jest to siatka punktowych pomiarów, która później jest zamieniana na piękny obrazek 3D. Schemat takiego pomiaru jest przedstawiony na poniższym obrazku, gdzie czerwone punkty oznaczają miejsce pomiaru (fala z urządzenia „wchodzi” prostopadle do powierzchni gruntu, odbija się i wraca do urządzenia).

empty_grid

Pomiar jest wykonywany punktowo co 1-2m, więc wynikiem jest jedynie zbiór punktów a nie cała powierzchnia! Jak zatem powstaje obraz 3D? Z matematyki wiadomo, że dwa punkty w przestrzeni można połączyć na nieskończenie wiele sposobów. Na przykład tak:

grid_lines

Nie jest to jednak jedyny sposób, ponieważ interpolacja (tak to się nazywa w matematyce) może być wykonana niemal na życzenie osoby, która analizuje wyniki. Producent zaleca tu stosowanie programu Voxler, który pozwala na niemal nieograniczone sposoby wizualizacji danych. Oznacza to nic innego, że powstały obraz 3D jest wynikiem kreatywności osoby, która dokonuje wizualizacji czyli w tym przypadku tej samej osoby, która dokonuje pomiaru. Wynik jest więc niejako na zamówienie. To jest właśnie tajemnica, dlaczego padły słynne słowa „Widziałem platformy, działa, na pewno jest to pociąg pancerny” 😉

empty_grid_own_tank

A może Rosjanie zostawili tutaj swój pociąg pancerny? „Widziałem rosyjskie czołgi, na pewno KW-2…”

grid_Kw2tanks

Udostępnij
wrz 152015
 

§

W dniu dzisiejszym na stronie stronie wyborcza.pl

http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,18820705,zloty-pociag-specjalna-grupa-rozprawia-sie-z-tym-mitem.html#Prze

ukazał się artykuł autorstwa Pani Agnieszki Dobkiewicz. W tym artykule znajdują się następujące stwierdzenia:

„W czasie rozmowy z Mackiewiczem na jaw wychodzi jeszcze jedna informacja. Wśród trzech osób, które odwiedziły Muzeum Wojska Polskiego latem ubiegłego roku, nie było ani Kopra, ani Richtera – mężczyzn, którzy w tym roku dokonali zgłoszenia potencjalnego odkrycia pociągu na 65. kilometrze. Kto przyszedł do muzeum? Mackiewicz nie chce zdradzić, bo osoby te sobie tego nie życzyły. Jedna z nich związana była z Dolnośląskim Towarzystwem Historycznym. Panowie dysponowali tymi samymi badaniami, które wskazywano potem jako Piotr Kopra i Andreasa Richtera. – Gdy potem jako znalazcy zgłosili się ci panowie, byłem naprawdę zaskoczony – mówi Michał Mackiewicz.”

Nie ma tu winy Pana Michała Mackiewicza, bo nie wierze, że z jego ust padły takie słowa. Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne nigdy nie kontaktowało się z Muzeum Wojska Polskiego w sprawie „złotego pociągu”. Są to pomówienia, które nie mają odniesienia w rzeczywistości. Zapewne chodziło o inne stowarzyszenie ale jak widać dla Pani Dobkiewicz, nazwa nie ma znaczenia, liczy się wierszówka. Wysłaliśmy wiadomość do Pani Dobkiewicz, aby natychmiast usunęła te kłamliwe stwierdzenia ze strony wyborcza.pl . Dodatkowo, dobry obyczaj nakazuje umieszczenie przeprosin i wyjaśnienie pomyłki. Niespełnienie tych warunków spowoduje skierowanie pozwu do sądu. Nie mamy nic wspólnego ze sprawą zgłoszenia istnienia „złotego pociągu”, wręcz odwrotnie, jako jedyni w Polsce, jeszcze przed konferencją prasową w Wałbrzychu, wyraziliśmy się bardzo krytycznie na temat rzekomego znaleziska i dowodów na jego istnienie.

PS. Wskutek totalnej ignorancji wobec naszych próśb (e-mail, sms itp) dotyczących dokonania korekty i umieszczenia przeprosin w kłamliwym artykule z dnia 15.09.2015, skierowaliśmy w dniu dzisiejszym (i.e. 17.09.2015)  oficjalne pismo do Gazety Wyborczej w tej sprawie. Dalsza ignorancja naszych żądań w celu naprawienia wyrządzonej szkody spowoduje skierowanie sprawy do sądu.

Udostępnij
Translate »