
W dniu 16 sierpnia 2014 Pan Tomasz Jurek podczas wykładu na Festiwalu Tajemnic na zamku Książ, poświęconemu działalności Dolnośląskiej Grupy Badawczej (SGB), dokonał zniesławienia osoby prawnej, naszego stowarzyszenia – Dolnośląskiego Towarzystwa Historycznego (DTH). Pan Tomasz Jurek wypowiadając publicznie oszczerstwa na temat DTH, naraził nasze stowarzyszenie na utratę zaufania społecznego potrzebnego do pełnienia funkcji organizacji pożytku publicznego. Czyn ten, według przepisów polskiego prawa, jest przestępstwem.
Pan Tomasz Jurek stwierdził, że blokujemy działania jego grupy na terenie zamku Książ. Zarzut ten jest absurdalny a wręcz dziecinny. Nie jesteśmy zarządcą zamku Książ, wiec takie słowa sugerują wprost, że mamy wpływ na Zarząd Zamku Książ, który rzekomo blokuje działania grupy kierowanej przez Pana Tomasza Jurka. Wskutek natychmiastowej interwencji Prezesa Zarządu spółki Zamek Książ w Wałbrzychu, na stronie internetowej www.sdgb.eu pojawiły się sprostowania oraz przeprosiny w tej sprawie. Pan Tomek Jurek w sprostowaniu z dnia 18 sierpnia wyjaśnia: „oświadczam – Nikt z pracowników tej spółki, nigdy nie blokował, ani nie utrudniał naszych działań na tym terenie. Wręcz przeciwnie – Prezes oraz pracownicy zawsze służyli nam pomocą.”
Stwierdzenie o blokowaniu prac to zatem zwyczajne kłamstwo, co potwierdzają umieszczone przez Pana Tomasza Jurka sprostowania oraz przeprosiny. Dokładnie dwa dni później, na forum internetowym, tajemniczy użytkownik Ridiger, tłumaczy się swojemu koledze z Dolnośląskiej Grupy Badawczej z faktu zamieszczenia przeprosin. Użytkownik Ridiger wyjaśnia: „po wykładzie, w odpowiedzi na pytanie słuchacza „czy spotykamy się z zastraszaniem lub blokowaniem badań”, że tak – DTH Dolnośląskiego Towarzystwa Historyczne, w osobach (i tu padają dane) – zablokowało nam na rok badania na Książu”. Tych pokrętnych i nielogicznych wyjaśnień nie będziemy dalej cytować. Pada też ponownie oskarżenie w kierunku pracowników spółki Zamek Książ. Użytkownik Ridiger kończy swój wpis słowami: „Fakty są takie”. Nietrudno rozwiązać zagadkę, że Ridiger to Pan Tomasz Jurek. To w końcu jakie są fakty? Kim jest więc Prezes Dolnośląskiej Grupy Badawczej? Panem Tomaszem Jurkiem, znanym z Festiwalu Tajemnic, czy Ridigerem z forum internetowego?
Prezes Dolnośląskiej Grupy Badawczej, zamiast przyznać się przed samym sobą oraz przed swoją grupą, że nie ma pomysłów na konstruktywne badania na zamku Książ, a dotychczasowe prace nie przyniosły zakładanych efektów, oskarża nas o blokowanie dalszych badań. W ten sposób może dalej opowiadać publicznie różne fantastyczne teorie, których nie da się potwierdzić, bo przecież DTH blokuje i kładzie kłody pod nogi. Wielbicielom teorii spiskowych, takie wyjaśnienie na pewno przypadnie do gustu. Prawda jest jednak naga jak król, jest to zwyczajne kłamstwo. Tak nie buduje się reputacji swojej grupy, tak się ją niszczy! Panie Prezesie Tomaszu Jurku – Ridigerze, apelujemy o ujawnienie dowodów na postawione zarzuty!
Dla przypomnienia, kilka faktów. Badania Dolnośląskiej Grupy Badawczej odbywały się bez żadnych problemów, władze wydawały stosowne zezwolenia, używano georadaru i wiertnicy. Nikt, niczego nie blokował ani nie przeszkadzał. Tym bardziej nie blokowało Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne! Prezes Dolnośląskiej Grupy Badawczej chętnie udzielał wywiadów do prasy i telewizji wskazując na sensacyjne i tajemnicze wątki, które już niedługo będą odkryte. W wywiadzie dla telewizji Pan Tomasz Jurek mówił wyraźnie: „archiwa niemieckie RSH, dobra muzealne z Niemiec, depozyty wrocławskie” oraz „potencjalne wskazania są na zamek Książ”. Mocne parcie na szkło dało szybkie rezultaty, popularność Dolnośląskiej Grupy Badawczej rosła. Na stronie internetowej padały też kolejne zapewnienia: „Pod terenem Parku Książańskiego istnieje kilka kompleksów podziemnych. I kryją bardzo ważne tajemnice.” Prezes Dolnośląskiej Grupy Badawczej wygłaszał też wykłady na prestiżowej ogólnopolskiej imprezie, jaką jest Festiwal Tajemnic na Zamku Książ. Apogeum sensacji i tajemnicy, Pan Prezes Tomasz Jurek osiągnął udzielając wywiadu do telewizji Tagen. Poziom merytoryczny tego wystąpienia to już zupełnie inna sprawa… Cel osiągnięty – popularność rośnie, dziennikarskie flesze rozbłyskują coraz częściej. Brakuje tylko jednego… realnego sukcesu, odkrycia nieznanych tuneli oraz obiecanych depozytów. Tu niestety pełne rozczarowanie. Akcja Dolnośląskiej Grupy Badawczej na mauzoleum nie przynosi żadnych odkryć poza medialnym szumem. Projekt „komora Weissa” realizowany na zamku Książ, nazwany notabene, tak jakby ta komora naprawdę istniała, kończy się fiaskiem. Kolejny projekt realizowany w starej winiarni zamku Książ (znanej jako „Strachy”), nazwany „Schronem Hitlera” to także klapa. Wykonano wiercenia profesjonalną wiertnica (nikt tego nie blokował!) i schronu nie znaleziono. Mimo porażek, które nie zdarzają się tylko tym co nic nie robią, na stronie internetowej padają kolejne zapewnienia: „Wiemy, gdzie mógł mieć swój schron na zamku Hermann Göring oraz Karl Hanke.” Myślę, że tu wystarczy tej wyliczanki. Nie chcemy się pastwić nad, jakby nie patrzeć, kolegami z tego samego środowiska. Zostaliśmy sprowokowani, zniesławiono nas, więc przytaczamy fakty. Wszystko to można znaleźć albo na stronie internetowej Dolnośląskiej Grupy Badawczej albo w licznych artykułach lub wywiadach telewizyjnych.
Widać z tego dość klarownie, że Pan Prezes Tomasz Jurek nie umie się przyznać do błędu. Jeśli coś nie pasuje do wyników prac to trzeba znaleźć inny powód, dlaczego mu się nie udało… Okazja ku temu pojawia się sama. W tym samym czasie, na Zamku Książ, prowadzi także prace eksploracyjne Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne. Zniesławienie naszej grupy nie jest trudne. Wystarczy wykorzystać zaproszenie jako wykładowca na Festiwalu Tajemnic na Zamku Książ. Zniesławienie nie można wpisać do planu wykładu ale wystarczy wykorzystać okazje posiadania sporej publiczności i zrzucić odpowiedzialność za własne niepowodzenia na kogoś innego podczas otwartej dyskusji po wykładzie. Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne nie ukrywa listy członków, można bez problemu operować nazwiskami. Sprawę ułatwia, że niektórzy z nas mieszkają na terenie Niemiec. To już prawdziwa woda na młyn. Kto może blokować i kłaść kłody pod nogi na zamku Książ? tylko Niemcy! Przypisuje się wiec nam znamiona „niemieckich strażników”. W sumie jest to trochę śmieszne a zarazem tragiczne. Zastanawia nas czy jest to prywatna opinia Pana Tomasza Jurka, czy oficjalne stanowisko Pana Prezesa Tomasza Jurka, a może Ridigera 😉 ?
Pan Tomasz Jurek – Ridiger, oprócz blokowania prac kierowanej przez niego grupy, zarzuca nam również „żerowanie” na wynikach jego dotychczasowych prac. To bardzo poważne oskarżenie, dużo cięższego kalibru niż rzekome blokowanie prac. Oczywiście, co jest już normą, słowa te nie są potwierdzone żadnymi dowodami – faktami. Są to kolejne oszczerstwa skierowane w stronę Dolnośląskiego Towarzystwa Historycznego.
Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne działa oficjalnie już od ponad 4 lat, a wcześniejsza działalność eksploracyjna członków naszego stowarzyszenia jest bardzo dobrze udokumentowana (tutaj). Na naszej stronie www są podane wszystkie nasze dane oraz kalendarium działań. Nie wstydzimy się swoich imion i nazwisk, ani tego co robimy, bo to nasze hobby i pasja. Nie ukrywamy się pod pseudonimami, aby móc się wypowiedzieć publicznie. Działamy na terenie Dolnego Śląska od wielu lat. Między innymi, to członkowie DTH byli jednymi z założycieli Dolnośląskiego Towarzystwa Eksploracyjnego, które powstało w Wałbrzychu w 1996 roku i skupiało osoby związane z poznawaniem prawdy historycznej oraz eksploracją Dolnego Śląska, a w szczególności Wałbrzycha. Nie wiemy co w tym czasie robił Pan Tomasz Jurek i nie chcemy wiedzieć, każdy z nas swoją przygodę z historią rozpoczyna przecież indywidualnie. Nie mniej jednak jest żałosnym i zarazem śmiesznym oskarżanie nas o „żerowanie'” na wynikach badań Dolnośląskiej Grupy Badawczej, która swoje działania rozpoczęła zaledwie 2 lata temu. Za nami stoi 20 lat doświadczeń w eksploracji na Dolnym Śląsku oraz współpraca z wieloma liczącymi się osobami w tej branży.
Oskarżenie o przywłaszczanie cudzej własności intelektualnej można interpretować jako zwykłą zazdrość, ale traktując sprawę całkiem poważnie, jest to kradzież. To są bardzo mocne słowa i nie są one poparte żadnymi dowodami. To klasyczny przypadek zniesławienia regulowany przepisami prawa karnego. Nasz komentarz jest bardzo prosty: kto jest słabszy, zaczyna faulować. Chcąc dać szanse, aby wyjść z tej sytuacji bez szwanku, apelujemy do Pana Tomasza Jurka – Ridigera – Pafnucego (2 ostatnie to jego pseudonimy z forum) o przeprosiny adekwatne do wyrządzonej szkody na wizerunku Dolnośląskiego Towarzystwa Historycznego. Jako stowarzyszenie posiadamy statut Organizacji Pożytku Publicznego i chcąc chronić prawa naszych członków a także wyjaśnić zaistniałą sytuację wśród naszych sympatyków, wnosimy (na tym etapie sprawy) o następujące działania:
- Umieszczenie na stronie Dolnośląskiej Grupy Badawczej rzetelnych przeprosin oraz sprostowanie zaistniałej sytuacji.
- Umieszczenie przeprosin oraz sprostowanie zaistniałej sytuacji na forach internetowych, gdzie dokonano zniesławienia

W przypadku braku reakcji będziemy musieli rozważyć obronę naszych praw w sądzie. Nie mamy wątpliwości, że ewentualną sprawę w sądzie, wcześniej czy później wygra Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne, bowiem prawda jest tylko jedna – zostaliśmy zniesławieni i znieważeni. Za wszelką cenę chcemy jednak uniknąć takiego rozwiązania sprawy.
Cała sprawa ma jednak jeszcze inny wydźwięk. DTH wygra bitwę, ale wojnę przegra środowisko eksploratorów, kojarzone jako skłóconą grupę różnych indywiduów. Słowa Pana Tomasza Jurka bardzo szkodzą wizerunkowi eksploracji w Polsce. Dodatkowo miejsce, gdzie zostały wypowiedziane, jeszcze to potęguje. Współczujemy też członkom Dolnośląskiej Grupy Badawczej, ponieważ wybrany przez nich Prezes, za pomocą publicznej wypowiedzi, osłabia w miarę pozytywny, do tej pory, wizerunek stowarzyszenia i zwyczajnie ośmiesza całą organizację. DTH nigdy nie wypowiadało się negatywnie na temat dotychczasowych prac Dolnośląskiej Grupy Badawczej. Owszem, jesteśmy dla siebie w pewnym sensie konkurencją, lecz w dobrym tego słowa znaczeniu, motywując się wzajemnie do działania. Im więcej grup próbuje odgadnąć tajemnice Dolnego Śląska, tym większa korzyść dla społeczeństwa, które na nowo odkrywa historię każdej „Małej Ojczyzny”. Tematów do rozwiązania jest mnóstwo, dla wszystkich starczy miejsca 😉 Reasumując, niniejszy wpis to także apel do Pana Tomasza Jurka o zachowanie resztek zdrowego rozsądku, podczas wypowiedzi publicznych. Zamieszanie w mediach spowoduje spadek, i tak już małej, wiarygodności naszego środowiska wśród społeczeństwa i władz. Będziemy postrzegani jako osoby/grupy, które trwają w ciągłym konflikcie. Zamiast jedności, która potrafiłaby wywalczyć między innymi zmiany prawne w ustawie o poszukiwaniach oraz innych archaicznych aktach prawnych, będzie chaos i narzekactwo. Cofniemy się o krok do tylu…
Aktualizacja wpisu – 14.12.2021: Zgodnie z naszymi wcześniejszymi deklaracjami, zrobiliśmy jako stowarzyszenie „krok do tyłu” i nie wystąpiliśmy na drogę sądową w odniesieniu do zachowań Pana Tomasza Jurka. Głównym powodem naszej decyzji był fakt odwołania Pana Tomasza Jurka z funkcji Prezesa Zarządu Dolnośląskiej Grupy Badawczej oraz wygaśnięcie jego mandatu jako członka tego stowarzyszenia. W 2019 roku funkcję Prezesa Zarządu Dolnośląskiej Grupy Badawczej objął Pan Grzegorz Nadolski. Mając na uwadze nasze koleżeńskie i pełne wzajemnego szacunku relacje z nowym Prezesem Zarządu Dolnośląskiej Grupy Badawczej nie chcieliśmy, aby zachowanie Pana Tomasza Jurka rzutowało na dobre imię tego stowarzyszenia, którego cele statutowe są niemal tożsame z naszymi. Nawiązana kilka lat temu znajomość z Panem Prezesem Grzegorzem Nadolskim już dała wymierne wyniki a w przyszłości planujemy dalszą współpracę przy projektach realizowanych w Wałbrzychu i najbliższej okolicy.