sie 162013
 

LubiazPole

Od kilku lat, Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne zbiera różne materiały archiwalne dotyczące wojennej historii miasta Lubiąż (niem. Leubus) i jego najbliższych okolic. W okresie 2 wojny światowej, na terenie klasztoru w Lubiążu funkcjonowała filia firmy Telefunken pod nazwą  „Schlesische Werkstätten Dr. Fürstenau & Co., G.m.b.H.”, która zajmowała się pracami badawczo-rozwojowymi nad nowymi materiałami do radarów. Po wojnie, służby specjalne Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej szukały w rejonie Lubiąża podziemnej fabryki zbrojeniowej. W wyniku szeregu, zakrojonych na szeroką skalę, prac eksploracyjnych z udziałem wojska oraz naukowców, rzekomego obiektu podziemnego nie odnaleziono. Jedynym znaleziskiem, na otarcie łez, okazało się naczynie ceramiczne z kilkuset monetami. Znaleziony skarb został w większości spieniężony przez służby specjalne. Nie był to jednak sukces, ale porażka, gdyż główny cel, w postacie wielkiej podziemnej fabryki nie został odnaleziony. Wraz ze śmiercią inicjatora i koordynatora akcji w Lubiążu, majora kontrwywiadu SB Stanisława Siorka, sprawa Lubiąża medialnie ucichła…

Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne nie zamierza szukać w Lubiążu podziemnych obiektów, bo uważamy, że ich tam zwyczajnie nie ma. Nie znaczy to jednak, że Lubiąż pozbawiony jest mrocznych tajemnic… Powojenna historia tego miasta wydaje się być znakomitym scenariuszem na produkcję filmową, gdyż do Lubiąża wkraczają Rosjanie i praktycznie z miejsca zakładają tam obóz filtracyjny dla żołnierzy Armii Czerwonej oraz innych obywateli Związku Radzieckiego, którzy w trakcie wojny mieli kontakty z wrogiem. Nie chcemy tu opisywać jak taka „filtracja” wyglądała, każdy może sobie to wyobrazić sam… Wiadomo powszechnie, że rosyjski żołnierz, który cudem przeżył niemiecką niewolę, bardzo często niestety nie wracał do swojej ojczyzny. Rosjanie wykorzystali w Lubiążu „infrastrukturę śmierci” przejętą od Niemców. Jest to bardzo przykre ale powojenna historia tego miejsca, a konkretnie „filtracja” Rosjan przez Rosjan jest do dziś owiana tajemnicą. W czasach PRL, byliśmy sojusznikiem ZSRR, więc jest to niejako zrozumiałe, że nie wolno było ujawniać zbrodni na obywatelach ZSRR, dokonanych przez katów z tego samego kraju. Od 20 lat nie jesteśmy już uzależnieni od wschodniego brata ale mimo wszystko w tej sprawie panuje przerażająca cisza. „Skarb”, który znalazły służby specjalne PRL poszukując niemieckiego złota ocieka trupim jadem…

Z porównania zdjęć lotniczych wykonanych 7 lutego 1945 przez Niemców oraz tych z lat 50tych wykonanych przez Polaków, obecnie ukrytych w Centralnym Archiwum Wojskowym, wynika jednoznacznie, gdzie należy szukać ociekającego trupim jadem wstydliwego „skarbu”. Nie zamierzamy publikować tych materiałów, liczymy na odzew właścicieli działek, którzy zechcą z nami współpracować. Dysponujemy sprzętem georadarowym, którym bezinwazyjnie można oszacować miejsca pochówku. Do tej pory żadna z instytucji Państwa Polskiego, nie zainteresowała się tą sprawą. Jest to w pewnym sensie zrozumiałe, gdyż „skarb” z Lubiąża mógłby wywołać reperkusje polityczne. Nie chcemy też jako Stowarzyszenie mieszać się w politykę i być wykorzystanym jako narzędzie w rozgrywkach partyjnych (wybory już niedługo a takie „znalezisko” można przecież upolitycznić). Czekamy na odzew mądrych ludzi, którzy chcą poznać prawdę, co działo się w Lubiążu po wojnie…

PS jako argument do kontaktu z nami publikujemy bardzo mały fragment zdjęcie lotniczego, które pokazuje …no właśnie, co to takiego? 😉

Komentarze i pytania są mile widziane.

Formularz kontaktowy
* (pola wymagane)

Akceptowalne rozszerzenia plików: doc,pdf,txt,gif,jpg,jpeg,png.
Maksymalna wielkość załączonego pliku: 10mb.

Udostępnij
Translate »