2010 – 2020 © DTH Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne

Sie 202015
 

pociag

Od kilku dni polskie media podchwyciły informację o wpłynięciu pisma do Starosty Wałbrzyskiego w sprawie odnalezienia pociągu pancernego. Zadziwiające jest jak szybko ta informacja rozniosła się w mediach, tym bardziej, że pismo datowane jest na 12 sierpnia 2015 (wpłynęło pewnie kilka dni później). Wątpliwe jest, że Starosta Wałbrzyski podjął szeroko zakrojone działania w mediach, aby upowszechnić tą sensacyjną informację, tym bardziej, że przedstawiciele władz, w wywiadach do prasy, sami byli zaskoczeni skierowanym do nich pismem. Z drugiej strony Radca Prawny reprezentujący osoby, które rzekomo znalazły pociąg pancerny, mówi w wywiadzie dla portalu Onet.pl : „Bulwersuje mnie, że tak szybko nastąpił wyciek tej sprawy do mediów. Opinia prawna, którą przygotowałem została opublikowana gdzieś w internecie, tam były zamazane dane osobowe, to skrajny brak profesjonalizmu. Dla moich klientów to jest przykre. Oni dochowali należytej staranności, zachowali się uczciwie, wykazali postawą obywatelską. I liczyli na profesjonalizm organów naszego państwa.”. Jest to jawne oskarżenie, w stronę Adresata – Starosty Wałbrzyskiego, o ujawnienie treści pisma. Skoro taki przeciek bulwersuje radcę prawnego to najlepiej, od razu skierować sprawę do prokuratury, a nie wyżalać się w internecie. Takie zachowanie jest co najmniej dziwne. Tym bardziej zadziwia fakt, że kilka dni później (18 sierpnia 2015), ten sam Radca Prawny, składa drugie pismo do Starosty Wałbrzyskiego, w którym stwierdza, że pierwsze pismo zostało skierowane w wyniku omyłki, gdyż znalazcy „nie byli zorientowani w strukturach samorządu terytorialnego na terenie miasta i Powiatu Wałbrzyskiego”. Najwidoczniej albo Radca Prawny źle doradził albo Mocodawcy nie za bardzo się orientują. Portal telewizji DAMI podaje bardzo konkretnie kim jest jeden z Mocodawców; tutaj zacytujemy dokładnie: „złożeniu przez spółkę, której jeden ze wspólników zasiada również we władzach stowarzyszenia Dolnośląskiej Grupy Badawczej dokumentów świadczących o odnalezieniu zaginionego skarbu„. No i mamy ponownie wyciek informacji!!! Trudno uwierzyć, że to wszystko przypadek. Radca Prawny w wywiadzie dla portalu Onet.pl: wyraźnie mówi: „Moi klienci nie chcieli żadnego rozgłosu.” oraz dodaje „Mówili mi, że czują się zagrożeni. Obawiają się, że ktoś ich może szukać.”

 

OswiadczenieStarostwa19Aug2015

Dla znakomitej większości czytelników zarówno portalu Onet.pl jak i innych mediów zaangażowanych w rozpowszechnianie informacji o rzekomym znalezieniu pociągu pancernego, sprawa jest dość prosta. Przykładni obywatele – Szanowni Znalazcy, poinformowali władze o znalezionym pociągu i chcą za to nagrody. Władze nie chcą dać nagrody i będą czynić wszystko, aby pociąg samemu odkopać, a nagrody nie przyznać. Co powinni wtedy zrobić Szanowni Znalazcy? Oczywiście, że nie powinni podawać nikomu dokładnej lokalizacji pociągu. W ten sposób Szanowni Znalazcy pozostaną ze swoją wiedzą o pociągu, a władza nie dobierze się do kosztowności w pociągu. Status quo zostanie zachowane, a Polska poniesie ogromną stratę… No dobrze, a czy ktoś coś zyska wskutek tej historii z pociągiem? Oczywiście, że tak!!! Szanowni Znalazcy okryją się chwałą, tych, którzy nie dali się oszukać władzy (to ostatnio dość modne). Po drugie, do Szanownych Znalazców zaczną zgłaszać się inne osoby, które mają realną wiedzę na temat ukrytych skarbów… Oczywiście zyska też Radca Prawny – darmowa reklama – oraz miano nieustępliwego wobec władzy…

Cała ta historia pokazuje jak słabe jest Państwo – Rzeczpospolita Polska. Wskutek zawiłych przepisów, inercji urzędników, braku odpowiedzialności za decyzje, można bezkarnie bawić się z Państwem w kotka i myszkę… Jedyny pozytyw wydmuszki prasowej zwanej „pociągiem pancernym” to niewątpliwa promocja regionu Dolnego Śląska. Zachodnie media zamiast pisać o wałbrzyskich biedaszybach, skupią się teraz oraz przez następne 10 lat na nierozwiązanej sprawie pociągu pancernego. Za jakiś czas powstanie kilka artykułów, czy ktoś przypadkiem nie wykopał już tego pociągu…

Na koniec o samym pociągu… Szanowni Znalazcy piszą w piśmie do Starosty Wałbrzyskiego tak: „Pociąg ten zawiera prawdopodobnie dodatkowe urządzenia w postaci np. dział samobieżnych ustawionych na platformach. Pociąg mieści w sobie także przedmioty wartościowe, cenne materiały przemysłowe oraz kruszce szlachetne.„. Pismo wystosował Radca Prawny, jednakże ciężko znaleźć tu logikę. W pierwszym zdaniu pociąg „zawiera prawdopodobnie” a w drugim zdaniu „mieści w sobie także przedmioty wartościowe„. Drugie zdanie powinno być także okraszone słowem „prawdopodobnie„. Z tego wynika, że Szanowni Znalazcy pociągu nie widzieli na oczy, ale przypuszczają, gdzie się on prawdopodobnie znajduje. Zamiarem Szanownych Znalazców jest więc zainteresowanie Państwa tym tematem, a w szczególności konkretnymi działaniami eksploracyjnymi. Jest to więc klasyczna gra w chowanego, bo władze nie podejmą żadnych działań, nie mając konkretnych dowodów, a Szanowni Znalazcy takowych nie posiadają. Każdy kto podróżuje po Dolnym Śląsku wie, że historii o zaginionych w czasie wojny konwojach, ciężarówkach, pociągach jest tyle ile miejscowości 🙂  Na koniec dodam, trochę złośliwie, że znamy jednego z Szanownych Znalazców i jak do tej pory, mimo szumnych zapowiedzi w mediach (to nie pierwsze takie przechwałki i pewnie nie ostatnie) do niczego konkretnego jego działania nie doprowadziły. Podobną taktykę jak Szanowni Znalazcy, stosował w przeszłości Pan Mirosław Figiel, jak skończyła jego grupa badawcza, każdy wie…  Prawdziwe skarby na Dolnym Śląsku znajdowane są w ciszy, bez rozgłosu, w ścisłym gronie zaufanych ludzi. Tych skarbów nie znajdziecie Państwo w internecie, a ich znalazcy starają się żyć jak normalni, przykładni obywatele 😉

Oficjalne stanowisko Dolnośląskiego Towarzystwa Historycznego w sprawie rzekomego „odkrycia” pociągu pancernego

Nasze wieloletnie doświadczenie eksploracyjne oraz posiadane dokumenty archiwalne jednoznacznie wskazują, że informacje o odkryciu/odnalezieniu pociągu pancernego są nieprawdziwe. Osoby, które rozpowszechniają takie stwierdzenia działają na niekorzyść wszystkich osób oraz grup działających w branży eksploracyjnej w Polsce. Chęć zdobycia medialnej sławy przyćmiła tu wszelkie poczucie zdrowego rozsądku. Osoby te mają jednak świadomość słabości aparatu administracyjnego naszego kraju i doskonale wiedzą, że za podawanie nieprawdy nie spotka ich żadna odpowiedzialność. Jak widać, można wysłać do urzędu pismo, a później je wycofać bez żadnych konsekwencji. Wrzawa w mediach spowodowała niewątpliwie ogromną reklamę dla Dolnego Śląska jako tajemniczej krainy z ukrytymi skarbami. Z drugiej strony środowisko eksploracyjne poniesie też negatywne konsekwencje tego faktu. Przypomnę tylko fakt, że jakiś czas temu wysłano informację do Muzeum Narodowego o ukrytym pociągu na podstawie analizy absurdalnego radarogramu. Szanowni Znalazcy pociągu pancernego, możecie ośmieszać samych siebie, ale nie ośmieszajcie całego środowiska eksploratorów. Zaufanie urzędników do naszych poczynań budujemy od lat, a Wy niszczycie to w ciągu kilku dni.

Udostępnij
Share