2010 – 2020 © DTH Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne

Lip 312015
 

DTH Stwosz

Rabunek oraz ukrywanie dzieł sztuki od zawsze wzbudza ogromne emocje i przynosi wiele pytań a znacznie mniej odpowiedzi. Zazwyczaj w opowieściach o ukrywaniu zabytków jest tajemnicze pomieszczenie oraz wjeżdżające do niego ciężarówki… Prawda bywa często bardziej prozaiczna. Przykładem mogą być losy słynnego Ołtarza Wita Stwosza z Krakowa. W roku 1477 przybył do Krakowa artysta, znany w Polsce jako Wit Stwosz, a w Niemczech jako Veit Stoss (ur. 1448 w Horb am Neckar, zm. 1533 w Norymberdze). Dzięki przychylności mecenatu, Wit Stwosz spędził w Krakowie dwadzieścia lat, z czego dwanaście pracował nad ołtarzem, zwanym dziś jego imieniem.

Początek II wojny światowej rozpoczął rabunek polskich dzieł sztuki na ogromną skalę. Pomimo starań prof. Karola Estreichera, który ukrył ołtarz w Sandomierzu (po zdemontowaniu i wywiezieniu z Krakowa), nie udało się zatrzymać tego skarbu w Polsce. Niemcy odnaleźli ołtarz (ciekawe jest kto był konfidentem ale pewnie się tego nie dowiemy nigdy…) i wywieźli jego konstrukcję do zamku Wiesenthau, zaś wszystkie rzeźby zostały ukryte w specjalnie do tego przygotowywanym bunkrze w Norymberdze. Polska wersja wikipedii podaje błędnie, że były to „podziemia zamku w Norymberdze”. Bunkier znajduje się rzeczywiście niedaleko zamku (Burg) ale wejście do niego umiejscowiono w bramie budynku mieszkalnego (plan jest w galerii poniżej). Przygotowania do ukrywania a właściwie zabezpieczania dzieł sztuki przed zniszczeniem wskutek nalotów lotniczych trwały już od połowy lat 30tych. Samo ukrywanie dzieł sztuki rozpoczęto już w 1941 roku. To, czego nie dało się rozmontować i schować w bunkrze, zwyczajnie zabetonowano, co widać na przykładzie zabytkowej studni (patrz galeria) lub ołtarza w kościele. Bunkier, gdzie między innymi składowano Ołtarz Wita Stwosza był i jest w dalszym ciągu w pełni klimatyzowany a podłogi były wyłożone deskami (niektóre do dziś są w stanie oryginalnym). Całość była wyposażona w niezależne źródło wody, maszynownię oraz naturalnie ochronę w postaci wartowników. Zamontowano nawet specjalne drzwi stalowe, które przypominają ogromne wejście do sejfu… wszystko to można obejrzeć w galerii zdjęć, która dla Państwa przygotowaliśmy.

Pożoga wojenna, na szczęście, nie dosięgła ołtarza Wita Stwosza; niezniszczony powrócił na swoje należyte miejsce w 1946 roku i można go do dziś podziwiać w Krakowie.

 

Udostępnij
Share