2010 – 2020 © DTH Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne

Gru 122012
 

Jakiś czas temu w artykule „Zaklęci w kamień” opisywaliśmy wyjątkowe kamienie poświęcone ludziom. Są one o tyle niezwykłe, ponieważ każdy z  nich zatrzymał w sobie własną, wyjątkową oraz oryginalną historię… Wyjątkową, bo związaną ściśle z regionem… Wspominaliśmy też o wirtualnym muzeum takich właśnie kamiennych pomników… Cóż,  nie dotrzymaliśmy słowa w kwestiach związanych jedynie z „wirtualnością”, bo takie muzeum powoli powstaje w rzeczywistości. Wszystko to mogło zostać zorganizowane oczywiście dzięki ogromnemu zaangażowaniu Państwa,  instytucji takich jak Bielawska Placówka Muzealna oraz gościnności włodarzy miasta Bielawy… Ale po kolei…

Zaraz po odkryciu i eksploracji podziemnego obiektu kolo zamku, pomimo narastającego zmęczenia oraz zapadającego  zmroku udaliśmy się w jeszcze jedno ciekawe miejsce. Żeby jednak do tego doszło, wcześniej musiała wydarzyć się cała  plejada różnych zdarzeń. Zaczęło się od dialogu, który miał miejsce przy odsłonięciu kamienia poświęconego Paulowi Felsmannowi. O możliwość zbadania georadarem nasypu w poszukiwaniu kolejnego kamienia pytali  Sylwester Grzesiak, Piotr Szkudlarek i Tadeusz Łazowski. Niestety, z racji napiętych terminów badań terenowych, prowadzonych  w  tym roku  przez zaprzyjaźnioną ekipę z miesięcznika „Odkrywcy” z dr. Wiesławem Nawrockim na czele, musieliśmy tą operację przeprowadzić przy innej okazji . Wstępny termin ustaliliśmy na październik.

Rodzinne zdjecie Piotra Szkudlarka przy pomniku

Kamienny obelisk miał być zasypany gdzieś w nasypie starego stadionu „Bielawianki”. Stadionowy nasyp to dość duże pole poszukiwań…  Zawęzić je udało się dzięki Piotrowi Szkudlarkowi, który pamiętał miejsce gdzie stał kamień jak i sam fakt jego przewrócenia przez koparkę. Odnalazł też rodzinne zdjęcie, na którym przy pomniku stoi jego matka. To on wskazał nam miejsce, w którym należy szukać. Niestety, wyznaczony teren był mocno zarośnięty i tak naprawdę badanie georadarem nie było by w tym miejscu możliwe, gdyby nie interwencja dr Rafała Brzezińskiego u zastępcy burmistrza Pana Mariusza Pacha. To z jego polecenia, osoba wykonująca prace porządkowe dla urzędu miasta wykosiła teren jak i wycięła grubsze gałęzie, aby operator urządzenia mógł swobodnie manewrować anteną.

Jak zwykle, pogoda spłatała przysłowiowego figla i pokrzyżowała nam plany… Październikowe badanie ze względu na pierwszy śnieg, musieliśmy przełożyć na listopad… W listopadzie, niesprzyjająca aura panująca podczas poszukiwań podziemnego szpitala skutecznie ograniczyła czas jakim dysponowaliśmy i tak naprawdę, nie udało nam się zbadać nasypu georadarem. Dlatego,  w ramach rewanżu postanowiliśmy przeszukać obszar mechanicznie co uczyniliśmy właśnie 24 listopada 2012 roku.

Chcielibyśmy także odrobinę wspomnieć o historii naszego kamiennego bohatera, która szczegółowo i obszernie jest zawarta w książce dr Rafała Brzezińskiego pod tytułem: „Życie w dawnej Bielawie„. Kamień, po raz pierwszy został odsłonięty 5 września 1920 roku przez władze organizacji turnerskiej (w wolnym znaczeniu: gimnastycznej) działającej w Bielawie, ku pamięci kolegów – członków stowarzyszenia, poległych na frontach I wojny światowej. Organizacja ta (Männerturnverein Langenbielau) zasłużyła się dla miasta między innymi budową w 1908r pierwszej sali gimnastycznej (dziś należącej do Liceum Ogólnokształcącego w Bielawie), a także utworzeniem w 1928r placu sportowego (dziś stary stadion Bielawianki).

Całość przedsięwzięcia oraz zarys historyczny doskonale ukazuje film, zrealizowany wspólnie z Bielawską Placówką muzealną, którego prezentacja miała miejsce 12 grudnia w Bielawskim Muzeum (tego tez dnia odbyło się oficjalne odsłonięcie pomnika, na skwerze przy muzeum). Na nim to właśnie, będziecie Państwo mogli zobaczyć jak wymagającą logistycznie operacją było wydobycie  pomnika… Film obnaży także pewną tajemnicę, związaną z symboliką ukrytą w samym kamieniu. Materiał filmowy ma jeszcze jedno, ważne zadanie dydaktyczne – pokazanie Państwu, że odkrycia to nie tylko imiona ludzi na plakatach; to historia, w której wszyscy bez wyjątku bierzemy udział i którą sami tworzymy! Po obejrzeniu materiału, zapewne, sami Państwo potwierdzą nasze słowa, że tak naprawdę tylko zgodna współpraca i pełne zaangażowanie przynoszą rezultaty w postaci zakończonych opowieści, które z dumą możemy przekazywać potomnym. Tym oto zdaniem kończymy ostatni wpis w starym roku i życzymy sobie oraz Państwu, aby ten właśnie przekaz przyświecał nam przy realizacji kolejnych, statutowych działań  DTH!

Galeria

Komentarze i pytania są mile widziane.

Dth tv

 

Udostępnij
Share